kom: 600-369-687
e-mail: biuro@granitykisiel.pl

Producent nagrobków granitowych


Gdańsk, Sopot, Tczew

slider

South Africa

Prezentujemy Państwu felieton który początkowo ukazał się w czasopiśmie NOWY KAMIENIARZ 5 (83)/2015, a którego autorem jest Michał Kisiel.

"Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku”, jak mawia chińskie przysłowie. Przyszło mi taki krok postawić dokładnie pięć lat temu. Miałem wówczas 21 lat i szykowałem się do swojej pierwszej w życiu zagranicznej podróży służbowej. Mój ojciec, właściciel firmy kamieniarskiej, wysłał mnie zupełnie samego do RPA w celu nawiązania kontaktów z dostawcami impali. Miał co prawda niemałe obawy wynikające z przeświadczenia o nieobliczalności i wątpliwym bezpieczeństwie tego afrykańskiego kraju. Jak się później okazało, wróciłem bez szwanku, w dodatku bogatszy o nowe doświadczenia i przygody.

Po wylądowaniu w Johannesburgu wynająłem samochód i udałem się na umówione spotkanie do kamieniołomu firmy Marabu Stone. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to nienaganny stan dróg. Przecież oni mają lepsze autostrady niż w Polsce! Wprawdzie w większości są płatne, ale jakże komfortowe. Określenie „być sto lat za Murzynami” jest jak najbardziej na miejscu! Kilka razy wyprzedzały mnie luksusowe samochody, które rzadko kiedy można zobaczyć nawet w Europie. W większości kierowane były przez czarnoskórych, elegancko ubranych mężczyzn. Jak mi później powiedziano, bardzo prawdopodobne, że część z tych dżentelmenów należała do branży wydobywczej kamienia, jednocześnie nie mając zielonego pojęcia o kamieniarstwie. Jak to możliwe? W RPA panuje prawo zmuszające każdego, kto chce prowadzić firmę, do posiadania czarnoskórego wspólnika. W praktyce często wygląda to tak, że ich rola ogranicza się tylko do wydawania zarobionych pieniędzy. Stąd te cacka na drogach.

Mój grafik był bardzo napięty i ograniczał się głównie do wizyt w kolejnych kamieniołomach, m.in. Marabu Stone, Extra Dimension i Keeley Granite. Z przedstawicielem tej ostatniej firmy, Garym, miałem przyjemność zjeść wspólną kolację w miejscowości zwanej Mokopane. Podobieństwo do naszej zimowej stolicy ograniczało się tylko do nazwy, ale i tak czułem się tam dość swojsko. Może z powodu Garego, wysokiego Afrykanera, czyli białego potomka holenderskich kolonialistów, którego bezpośredni styl bycia przypominał mi nieco Polaków. Możliwość kosztowania egzotycznych przysmaków jest jedną z moich ulubionych części zagranicznych podróży. W RPA miałem wtedy okazję zjeść po raz pierwszy stek T-bone, wołowy, przedzielony fragmentem kości kręgosłupa przypominającym kształtem literę T. W niektórych restauracjach kucharze serwowali tego rodzaju steki o wadze blisko kilograma. Każdy śmiałek, który zdołał zjeść całą porcję (z frytkami i warzywami), był honorowany wpisem na specjalnej tablicy zawieszonej nad barem. W tamtej mokopańskiej restauracji takowej tablicy nie było. Była za to urocza kelnerka, która szczęśliwie obsługiwała również nasz stolik. To, że wzbudziła moje zainteresowanie, musiało być widoczne, ponieważ przy podawaniu jednej z potraw Gary ni stąd, ni zowąd wypalił: „Mój kolega chciałby poprosić o twój numer telefonu”. I tak resztę wieczoru spędziłem w towarzystwie nastoletniej Afrykanerki, która nie miała pojęcia, gdzie na mapie świata może leżeć Polska. Teraz już wie.

Dla ścisłości: RPA to najbardziej rozwinięte pod względem gospodarczym państwo Afryki. Co nie znaczy, że nie da się tu zobaczyć wszechobecnej biedy, zwłaszcza mijając przydrożne wioski, których domy przypominają raczej szałasy zbudowane z przypadkowo połączonych desek i blachy. Panuje powszechne przeświadczenie, że mieszkańcy takich domów są raczej wrogo nastawieni do białych ludzi. Dzień po kolacji z Garym miałem okazję poznać Sariousa, Greka, właściciela kolejnego kamieniołomu. Opowiedział mi niebywałą historię potwierdzającą ten osąd. Otóż pewnego dnia utknął na poboczu drogi opodal niewielkiej osady, gdzieś w pobliżu Rustenburga. Po chwili zjawiło się trzech tubylców wykrzykujących coś w agresywny sposób, w niezrozumiałym dla niego języku. Jeden z nich trzymał włócznię. Najpewniej Sarious w przeciągu paru minut zostałby okradziony albo i zamordowany, gdyby nie fortel, który ocalił go w ostatniej chwili. Podniósł z ziemi garść kamieni, ścisnął je w pięści, potrząsnął, krzyknął coś po grecku, po czym cisnął w stronę nadciągającej grupy. Tym samym rzucił na nich czar, a raczej udał, że go rzuca. W Afryce wiara w magię jest wciąż bardzo silna. Zwłaszcza wśród niewyedukowanych, wiejskich społeczności. Z drugiej jednak strony i my mamy swoje przesądy, którym bliżej do magii niż rzeczywistości. Na przykład nie podajemy sobie ręki w progu (Afrykańczycy natomiast nie patrzą małpie w oczy podczas pieczenia jej nad ogniskiem). Nie zmienia to faktu, że nie poleca się próbować triku z kamieniami w konfrontacji z bandą polskich dresiarzy.

Podróż do RPA okazała się z czasem nieśmiałym tylko początkiem moich egzotycznych przygód. Początkiem, który uświadomił mi, że największą radością z zagranicznych wypraw nie są sfotografowane zabytki i odwiedzone miasta, a poznani ludzie i spędzony z nimi czas, który potrafi niekiedy przerodzić się w najpiękniejsze chwile naszego życia. Tak było między innymi w Delhi, podczas najbardziej niesamowitego wesela, na jakim kiedykolwiek byłem, ale o tym opowiem przy następnej okazji.

Data publikacji: 1 MAY 2015
Articles

23
OCT
2018
...
read more

2
OCT
2018

Kiedy odchodzą nasi najbliżsi często czujemy ogromny żal, smutek i tęsknotę. Chcemy aby pamięć o nich nigdy nie odeszła. Takie sama uczuci ...

read more

15
FEB
2018

Reklamy naszej hurtowni płyt granitowych zawsze charakteryzowały się jednym elementem kluczowym – luzem. Przeglądając kolejne numery  ...

read more

13
FEB
2018

Granity to piękne kamienie, stworzone całkowicie przez naturę. Płyty powstałe z wielkich granitowych bloków są unikatowe i niepowtarza ...

read more

1
JUN
2015

Prezentujemy Państwu felieton który początkowo ukazał się w czasopiśmie NOWY KAMIENIARZ 6 (84)/2015, a którego autorem jest Mich ...

read more

1
MAY
2015

Prezentujemy Państwu felieton który początkowo ukazał się w czasopiśmie NOWY KAMIENIARZ 5 (83)/2015, a którego autorem jest Mich ...

read more